Ja używam właśnie Obsidiana. Chociaż u mnie to jest trochę bardziej skomplikowane z różnych powodów (w tym zdrowotnych xD).
Bardzo długo szukałem jakiegoś rozwiązania do zarządzania zadaniami/projektami. Przetestowałem mnóstwo różnych aplikacji (łącznie z Jirą i Trello), ale wszystkie były niewystarczające.
Potem dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak Bullet Journaling, i zacząłem używać notesu, ale szybko okazało się to niewygodne. Jednak system na tyle mi się spodobał, że po prostu przeniosłem go pliku tekstowego. Tutaj też cierpiałem, bo jeden gigantyczny plik to był koszmar, codzienne scrollowanie na sam dół jeszcze gorsze, edytowanie na telefonie bolesne.
Gdzieś obok pojawił się problem gromadzenia losowych notatek w 50 różnych miejscach (Google Keep, Apple Notes, Google Docs, Stickies na macOS), tutaj też szukałem czegoś sensownego…
i po roku szukania natrafiłem na Obsidiana. Okazało się, że można go użyć do dosłownie wszystkiego. Obsidian ma np. świetną wtyczkę, która otwiera lub tworzy plik z datą w nazwie w formacie YYYY-MM-DD i ma dedykowany przycisk na interfejsie. Więc wziąłem sobie wszystkie doświadczenia z Bullet Journalingu, i przeniosłem je w całości do Obsidiana. I cyk, problem z planowaniem rozwiązany.
Tylko że tutaj jest jeszcze wtyczka Tasks, która pozwala np. na ustawianie dat dla zadań, czy budowanie dynamicznych list zadań w oparciu o proste query. Więc sobie zbudowałem system z podsumowaniami miesięcznymi, zadaniami odłożonymi na przeszłość, zaginionymi w czasie.
Z notatkami podobnie. Jeśli chodzi o wyszukiwanie, to używam zwykłego szybkiego “otwieracza” plików, tylko teraz inaczej nazywam pliki, np. plik, w którym mam notatki o domowym serwerze nazywa się “Self-hosting, serwer, homelab”, żebym nie musiał się zastanawiać jakim konkretnie słowem nazwałem plik, ani nie musiał używać wyszukiwarki.
I najpiękniejsza sprawa: wszystko siedzi na moim własnym systemie plików, pliki to najzwyklejszy Markdown.